Karol – Piłkarz

Ewentualnie rolnik, jeszcze sam nie wie, ale do podjęcia ostatecznej decyzji zostało Mu sporo czasu. 

Mieszka w gospodarstwie niedaleko Węgorzewa. Dookoła pola, las, w zagrodzie świnie i króliki, na podwórku dwa psy – Rocky i Dragon, wielorasowce, a w domu starsze siostry, starsi bracia, tata i mama. Nie, mamy już nie ma. Zmarła na początku maja tego roku, w wieku 49 lat.
O swoim najmłodszym bracie opowiadała mi Agnieszka, od niedawna zatrudniona na etacie fizjoterapeutki wwęgorzewskim hospicjum. Kiedy zeszłego lata przyszła tam na staż, Jej mama Joanna właśnie usłyszała niepokojącą diagnozę. Nikt jednak wówczas nie przypuszczał, jakie będą jej konsekwencje. Przez wiele miesięcy choroba nie zakłócała zbytnio życia rodziny. Dopiero dwa miesiące przed śmiercią zmusiła Panią Joannę do położenia się do łóżka, a w ich mieszkaniu pojawili się pracownicy Domowego Hospicjum. Zaczął się nierówny wyścig z rakiem, którego stawką było dotrwanie mamy do Komunii św. Karolka. Niestety przegrany – odeszła na początku maja, dziewięć dni przed uroczystością.
– Była ostoją naszego domu – wspomina Agnieszka. – Pamiętam, że prawie zawsze stała przy garnkach i bardzo dbała o nasz dom. Często zdarzało się, że sobie odmawiała czegoś do jedzenia, by nam włożyć na talerz.
Jeszcze podczas trwania choroby mamy Karol nie do końca zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie rozumiał, że przed nim ostatnie miesiące Jej życia. Tylko czy w ogóle jest to do pojęcia przez kogokolwiek? Teraz chłopiec starannie unika tematów związanych z Jej odejściem, jakby chciał zepchnąć je w strefę ciszy, gdzie wciąż się o nich pamięta, ale nie znajduje słów.
Jak na swój wiek Karol jest wysoki i dość wysportowany. Nic dziwnego, skoro w sezonie najchętniej zamieszkałby na Orliku, a jego skryte marzenie to porządne korki. Priorytety są jasne: piłka najważniejsza, a Real Madryt najlepszy. Kiedy w telewizji transmitowany jest mecz, Karol zawsze dołącza się do męskiej części rodziny i okiem eksperta śledzi przebieg akcji.
Zespołowy charakter futbolu przekłada się na osobowość chłopca. Karol jest towarzyski i chętnie spędza czas z rówieśnikami. Oprócz piłki nożnej gra też w siatkówkę, badmingtona, jeździ na rowerze i próbuje na rolkach, chociaż te ostatnie, odziedziczone po starszej siostrze, jeszcze są na Niego za duże. W szkole nie ma problemów, a z matematyki wręcz małe sukcesy. Nic dziwnego, że ciągnie Go też do komputera. W minionym roku szkolnym pojawiły sie tylko pewne kłopoty z koncentracją. Pytać o ich powód nie ma nawet sensu.
Mówi się, że jesteśmy dziećmi, póki żyją nasi rodzice. Karol ma 10 lat i właśnie jedną nogą wszedł w dorosłość.